PostHeaderIcon Warto czy nie…?

Chodzi o chłopaka…Jeśli komuś nie chce się czytać wszystkiego to chociaż pokrótce. W sumie nie wiem jak to zacząć… Poznaliśmy się przez nk po tym jak zapisaliśmy się do swojej nowej klasy. Zaczęło się niewinnie (on napisał) cześć witam nową koleżanką z klasy itd. Później pisał coś tam o spotkaniu z nową klasą i tak zaczęliśmy pisać i w końcu podał mi swoje gg. Też tam pisaliśmy jakie zainteresowanie i takie tam pierdoły. Po kilku dniach (a może i krócej) napisał mi o problemach z dziewczyną (była przy tym moja koleżanka bo razem na wakacjach byłyśmy) to go zaczęłyśmy pocieszać i w ogóle. No i tak pisaliśmy, podałam mu swój numer kom. żeby pisał jakby co (w sumie czułam się tak jakbym pisała z najlepszym przyjacielem, jakbyśmy się znali od zawsze, on też się tak czuł-pisał mi to). No i tak pisaliśmy codziennie, co wieczór, nawet dwa razy dziennie i jeszcze sms-y. Strasznie się na siebie nakręciliśmy (a z początku nic do niego nie czułam). Pisaliśmy w sumie o wszystkim i o niczym. Co wieczór zawsze był temat do rozmowy. W końcu zaczął mi pisać, że ślicznie na zdjęciach wychodzę i w ogóle. Jednego wieczoru pisaliśmy sms-y to troszkę był pijany, ale nie dużo (prawie w ogóle) ja zresztą też wypiłam (ale tylko trochę), ale byłam w pełni świadoma tego co piszę. Napisałam mu, że źle się czuję to on mi napisał oj biedactwo moje :*, ja- twoje?, on-jeśli pozwolisz?, ja-mam pozwolić?, on-no raczej? Później jeszcze coś tam. Było parę rozmów tego typu (nie takich samych, z podobnym kontekstem np. napisał mi, że siedzi na ulicy zły i smutny to ja mu wysłałam :*** a on-jakbym je dostał naprawdę, ja-może kiedyś, i też były jeszcze podobne sms-y jak się spalił na słońcu napisała mu oj biedny jesteś :** on-dostanę je jak przyjadę itd.). On chciał do mnie przyjechać w wakacje żeby się poznać, ale można tak powiedzieć, że ja tak jakby uciekałam. No i nadszedł 1 września, czyli początek roku. Powiedziała mi cześć i tyle się nagadaliśmy. I tak leciały dni, on się mnie coś zapytał, ja coś odburknęłam (wiele razy) po prostu nie umiałam z nim rozmawiać po tym wszystkim. W końcu się wkurzyłam i napisałam mu esa, że dłużej nie dam rady itd. (jeszcze wszystko złożyło się na to że jego ex “odżyła”, ale nie chciał mi powiedzieć o co chodzi). To atmosfera miedzy nami jeszcze bardziej się napięła. No i napisał, czy bym nie chciała się spotkać i porozmawiać i ogólnie dogadać w końcu. No to poszliśmy na spacer on mi wszystko wytłumaczył (w sumie to nic, ale otworzył się) no i jeszcze ja miałam mu wszystko powiedzieć, ale ja nie byłam psychicznie gotowa na tą rozmowę więc ja tam za dużo nie mówiłam i żałuje tego bardzo mocno. Po naszym spotkaniu napisał, że nie dogadaliśmy się ja-ale dogadamy, on-tak myślisz, ja-tak. Aaa zapomniałam dodać, że mnie na tym spacerze przytulił, bo było mi zimno i czułam się przy nim bardzo bezpiecznie. Zapytam się go po paru dniach co czuł jak mnie przytulił a on napisał, że miło (pytam się o to wszystko bo nie mam zbytnio doświadczenia z facetami, mój były okazał się totalnym kretynem więc… ale nieważny mój były tu jest). No i pisaliśmy coraz rzadziej, ale w końcu skonfrontowaliśmy się na gg co skończył się tym iż się pocięłam :( Napisałam mu to, że się pocięłam on oczywiście zareagował i napisał żebym przestała to robić dla niego (ale jeszcze przed spacerem była jakaś trudna rozmowa przez która też się pocięłam). Później skonfrontowaliśmy po raz trzeci i napisał mi, że żałuje tego wszystkiego co mi pisał i że jesteśmy koleżanką i kolegą z klasy. No to ja się znowu pocięłam… (przypomniało mi się, ja też mu duuużo o swoim życiu pisałam). I nie piszemy już 4 tygodnie… a wcześniej pisaliśmy ze sobą przez ponad miesiąc codziennie :( … Nie wiem co mam robić, po prostu nie mogłam się przed nim otworzyć (na spacer zaprosił mnie dopiero po dwóch tyg. od początku szkoły!). Teraz jest tak dziwnie, trochę tam pogadamy i na tym koniec. Wtedy cały czas się na mnie patrzył, teraz tylko czasami, ale ja bym chciała spojrzeć w jego oczy, ale po prostu nie daję rady nie wiem czemu. Chcę żeby było normalnie, albo jeszcze lepiej :) PORADŹCIE MI CO MAM ROBIĆ. On stworzył taką atmosferę jakby mu nie zależało. Sama już nie wiem o co mu chodzi. Siedzimy razem na kilku lekcjach i właśnie wtedy gdy się odwraca do tyłu i później z powrotem to zawiesie na mnie oko, na przerwach też, ale już rzadziej, a ja chciałabym się do niego uśmiechnąć albo spojrzeć w oczy, ale mam straszną blokadę. Chciałabym do niego napisać, ale boję się, że mnie odrzuci, a nie chcę przeżyć tego po raz drugi z jego strony. POMÓŻCIE MI… PROSZĘ !!! Oboje mamy 16 lat jakby komuś było to potrzebne do oceny sytuacji ;) Strasznie się rozpisałam :) A miało być w skrócie :P
CO MAM ROBIĆ ??? POMOCY ???
Z góry dziękuję…

Leave a Reply